List do Syna
Przygoda w Nigerii Niedziela, 5 lipca, poranek jest słoneczny, pieski biegają, gołąbki latają. Dziś chcę ci tak wiele napisać, jednak nie wiem, od czego zacząć. Od mojego ostatniego wpisu minęło już trochę czasu. Tęsknię za tobą. Choć staram się nie pokazywać ludziom, co mnie boli i co straciłem, to mimo wszystko mówię im, że utraciłem syna gdy byłeś mały. Mógłbym bez końca cię przepraszać i błagać o wybaczenie, ale przeszłości już nie zmienię. Kiedyś wiele podróżowałem głównie po Europie, ale byłem też w Afryce, a konkretnie w Nigerii. Spędziłem tam około pół roku i przeżyłem fantastyczną przygodę. Miałem wtedy zaledwie 26 lat i pracowałem jako pomocnik na wielkiej budowie w nowo powstającej stolicy, Abudży. To właśnie tam, pośród kurzu, betonu i paląceg...